12 sierpnia 2026 Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło atak na systemy MyDr, dostawcy elektronicznej dokumentacji medycznej dla ponad 10 tysięcy placówek. Wykradziona baza to ponad 2 TB danych — imiona, nazwiska, numery PESEL, telefony, e-maile, notatki z wizyt i informacje o receptach. Skala: około 19 milionów osób. Wicepremier Gawkowski nazwał to jednym z największych incydentów w historii polskiej infosfery.
Przez tydzień „jak zastrzec PESEL" było jedną z najczęściej wyszukiwanych fraz w Polsce. 200 tysięcy zapytań. Cały kraj sprawdzał, czy jest na liście.
I to jest dobry moment, żeby powiedzieć rzecz, której nikt w tej dyskusji nie mówi.
MyDr wyciekł przez atak. Twoja strona wycieka codziennie, legalnie, bez żadnego ataku — bo tak ją skonfigurowano.
Anatomia cichego wycieku
Otwórz stronę swojej kliniki. Wejdź w zakładkę usług. Spójrz na adres URL:
twojaklinika.pl/uslugi/leczenie-nietrzymania-moczu
twojaklinika.pl/umow-wizyte?usluga=konsultacja-psychiatryczna
twojaklinika.pl/oferta/implantologia/cennik
Ten adres nie zostaje na Twoim serwerze. Trafia do GA4 jako page_location. Trafia do Meta jako parametr zdarzenia PageView. Trafia do Google Ads razem z listą remarketingową. A jeśli używasz narzędzia do nagrywania sesji — trafia tam razem z nagraniem tego, co pacjent wpisywał w formularzu.
Teraz połącz to z drugim elementem. Pacjent wypełnia formularz rejestracji. Podaje imię, nazwisko, telefon, e-mail. Meta Advanced Matching zbiera te dane (tak, zahaszowane) i przypisuje je do konkretnego profilu użytkownika. Piksel wie już nie tylko, że ktoś oglądał podstronę o leczeniu depresji. Wie kto.
To jest, w praktyce, przetwarzanie danych o stanie zdrowia. Art. 9 RODO klasyfikuje je jako szczególną kategorię danych osobowych — z zakazem przetwarzania i wąskim katalogiem wyjątków, z których „chcieliśmy zoptymalizować kampanię" nie jest żadnym. A operatorem, do którego te dane płyną, jest amerykańska platforma reklamowa.
Nikt Cię nie zaatakował. Sam to wysłałeś. Wtyczką, którą wkleiłeś w 2019 roku.
To nie jest hipoteza — to już się rozliczało
W USA temat przeszedł pełny cykl. The Markup przeskanował strony 100 największych amerykańskich szpitali i znalazł piksel Meta na 33 z nich — w tym w formularzach umawiania wizyt. Efekt: fala pozwów zbiorowych. Novant Health zapłacił 6,6 mln dolarów ugody. Advocate Aurora Health — 12,25 mln. FTC ukarała GoodRx i BetterHelp za udostępnianie danych zdrowotnych platformom reklamowym w celach marketingowych.
W Polsce ten temat dopiero dojrzewa. Ale wyciek z MyDr właśnie ustawił dane medyczne w centrum uwagi UODO, mediów i — co istotniejsze — samych pacjentów. Pierwsza polska klinika, której ktoś pokaże zrzut z Meta Events Managera z nazwą podstrony o leczeniu onkologicznym, będzie miała problem znacznie tańszy do uniknięcia niż do rozwiązania.
Pięć rzeczy, które sprawdzisz w 20 minut
1. Adresy URL
Otwórz GA4 → Raporty → Strony i ekrany. Przewiń listę. Czy widzisz w niej nazwy schorzeń, procedur, specjalizacji? Jeśli tak, ta lista jest dokładnie tym samym, czym dysponuje Google.
2. Meta Events Manager → Test Events
Wejdź na podstronę usługi i patrz, co się wysyła. Sprawdź parametry content_name, content_category, page_title. Zobaczysz, ile kontekstu medycznego wychodzi z Twojej strony w czasie rzeczywistym.
3. Formularze
Czy pole „opisz swój problem" albo „powód wizyty" jest zaciągane przez automatyczne śledzenie formularzy w GTM? Enhanced measurement w GA4 potrafi zbierać zawartość pól bez pytania Cię o zdanie.
4. Nagrywanie sesji
Hotjar, Clarity, Smartlook na stronie z formularzem medycznym bez maskowania pól to nagranie pacjenta wpisującego objawy. Domyślne maskowanie nie zawsze łapie niestandardowe pola.
5. Listy remarketingowe
„Osoby, które odwiedziły stronę o leczeniu niepłodności" to nie jest segment marketingowy. To jest kategoria wrażliwa — zakazana także przez politykę spersonalizowanych reklam samego Google.
Jak to naprawić, nie tracąc danych
Najczęstsza reakcja właściciela kliniki po takim audycie: „to wyłączamy wszystko". To nadmierna korekta. Tracisz wtedy zdolność mierzenia kampanii i wracasz do zgadywania — a zgadywanie kosztuje więcej niż wyciek, tylko wolniej.
Da się mieć jedno i drugie. Konfiguracja, którą wdrażamy u klientów z branży medycznej:
-
Server-side tracking (sGTM). Dane z przeglądarki idą najpierw na Twój serwer, a nie prosto do Meta. Na serwerze redagujesz: usuwasz z URL-a segment ze schorzeniem, podmieniasz
page_title, wycinasz parametry query. Do platformy reklamowej wychodzi zdarzenie „wysłano formularz" — bez informacji, jakiej usługi dotyczyło. -
Warstwa abstrakcji na URL-ach. Zamiast
/uslugi/psychiatriaw danych analitycznych ląduje/uslugi/kategoria-c. Ty w raporcie widzisz wszystko, Meta widzi identyfikator bez znaczenia. -
Consent Mode v2 skonfigurowany faktycznie, a nie klikany w kreatorze. Sygnały
ad_user_dataiad_personalizationmuszą realnie sterować tym, co wychodzi — a nie tylko zapalać zielone światełko w Google Tag Assistant. - Whitelist zamiast blacklisty. Definiujesz, które parametry mogą opuścić serwer. Wszystko inne jest domyślnie blokowane. Odwrotna kolejność zawsze przecieka przy pierwszej nowej podstronie.
- Twarde maskowanie w narzędziach do nagrywania sesji — na poziomie selektorów CSS, nie na domyślnych ustawieniach.
Efekt: kampanie mają dane do optymalizacji, a Ty nie wysyłasz do Kalifornii listy pacjentów onkologicznych.
Dlaczego piszemy o tym akurat teraz
Bo przez najbliższe tygodnie Twoi pacjenci będą wyjątkowo wyczuleni na to, co dzieje się z ich danymi medycznymi. Sprawdzali PESEL na bezpiecznedane.gov.pl, czytali o 2 TB notatek z wizyt w rękach przestępców, wchodzili w mObywatela zastrzec numer.
Klinika, która w tym momencie potrafi powiedzieć „sprawdziliśmy naszą stronę i wiemy dokładnie, jakie dane z niej wychodzą i dokąd", zyskuje coś, czego nie kupi się w Google Ads.
A klinika, która nie sprawdziła, po prostu nie wie. Co jest gorszą pozycją niż się wydaje — bo dowiaduje się zwykle od kogoś innego.
Przy okazji warto sprawdzić drugą stronę tego samego medalu: to, co asystenci AI mówią dziś o Twojej placówce. Opisaliśmy to w case study rynku stomatologicznego w Gliwicach .
Audyt warstwy trackingowej dla placówek medycznych
Sprawdzamy, co dokładnie wypływa z Twojej strony do GA4, Meta i Google Ads, i przebudowujemy to tak, żeby dane o kampaniach zostały, a dane o pacjentach — nie.
Napisz: hello@collytics.io
Ten tekst nie jest opinią prawną. Ocenę zgodności konkretnej konfiguracji z RODO warto potwierdzić z IOD lub prawnikiem — my odpowiadamy za warstwę techniczną.